Hejka

Przepraszam z góry ze znikłam na kilka dni. Aktualnie jestem na wakacjach za granica i nie mam dostępu do Internetu, więc przez następne kilka dni tez mnie nie będzie. Jak tylko bede mogla nadrobie zaległości ;).

No to udanych wakacji i trzymajcie się ciepło ;)

Bezpieczna zbroja, która oddziela nas od innych…

Hejka
Jak pewnie zauważyliście, że dużo piszę (nie tylko na swoim blogu, ale także w komentarzach) na temat przyjaźni, własnego ja i przybieraniu innej osobowości. Ostatnio grzebałam w Internecie i znalazłam stronę, (gdzie opisywano właściwie filofobię, no ale nieważne ;) ) i spodobał mi się ten fragment:
,,Oznacza natomiast potrzebę zrzucenia masek, odkrycia się, pokazania wstydu, swojej ciemnej strony. Jesteśmy niedoskonali? To oczywiste. Ułomni? Ludzka rzecz. Brzydcy? Każdy bywa.
Podejmijmy jednak ryzyko pokazania siebie w pełni i nie zamykajmy się w bezpiecznej zbroi, która nas pozornie chroni, a tak naprawdę oddziela od innych ludzi.”
No właśnie, zakładając maski, sami sobie odbieramy możliwość nawiązania zdrowych relacji, a zamiast tego poznajemy ludzi, przy których nie czujemy sie w pełni swobodnie. Nie jesteśmy sobą… co nas w końcu wyniszcza od środka…
I może właśnie ta ,,bezpieczna zbroja” jest narzędziem naszego nieszczęścia? Może należy wyjść ,,nago” do ludzi, a poznamy tych wartościowych?
Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale wiem, że zbyt wielu ludzi czeka tylko na taką naszą ,,nagość”, żeby znaleźć nasz słaby punkt i skrzywdzić, gdyby to tylko spowodowało, że ich mniemanie o sobie wzrośnie….
Wiem, że może już za dużo mowie już na ten temat, ale znalazłam tą stronę i nie mogłam sie powstrzymać, żeby to wam pokazać :). Mam nadzieję, że nie zanudziłam was tym… znowu ;)

Godny zaufania- wymierająca cecha?

Cześć :)

Dzisiaj, po raz kolejny niestety, potwierdziło się moje wcześniejsze ,,dojście do wniosku”, że bardzo trudno lub wręcz niemożliwie jest znaleźć osobę, której mozna bezwarunkowo zaufać. (pisałam już coś o tym tutaj –> http://taka-jak-oni.blog.pl/2017/05/09/skad-wziasc-przyjazn/).

Sama staram się ,,traktować innych jakbyś sam chciał być traktowanym”, jednak, jak widzę, niestety, działa to tylko w jedną stronę. Sama dochowuję wszystkich ,,tajemnic”, nawet tych drobiazgowych, które ktoś mi powierzył. Wiele osób, znając mnie zaledwie parę tygodni (czyli praktycznie mnie nie znając), uważają mnie za swojego ,,przyjaciela” i bez ogródek zwierzają mi się ze swoich problemów itp. (nie pisze tego, żeby się pochwalić czy coś, tylko nie wiem, jak oni tak szybko są w stanie mi zaufać i trafnie założyć, że jestem jedną z nielicznych, którzy nie paplają wszystkim o wszystkich? Chyba nigdy nie znajdę na to odpowiedzi, no ale mniejsza o to…)

Za to jak na złość ja, jeszcze nigdy na swojej drodze nie spotkałam osoby, która mogłaby być moim ,,spowiednikiem”. A chyba każdy potrzebuje się czasem zawierzyć, nie?

Tak, jak napisał Jordan Belfort w swojej autobiografii ,,Wilk z Wall Street”: ,,Ostatecznie każdy człowiek nosi w sobie nieposrkomiony przymus spowiedzi„.

A może po prostu nie umiem czytać w ludziach i wybrać tych ,,wartościowych”?

Nie wiem czy kiedykolwiek potrafiłabym komuś zaufać. I może to problem jest we mnie, a nie w otaczających mnie ludziach? Nie wiem ale ta myśl mie sie nie podoba… Chociaż w pewien sposób jest pocieszjąca…

Chyba znowu zaczynam palać (jak to zawsze mi się zdarza), no ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi :). O jejku ile dzisiaj cydzysłowów ;).

Dziękuję, że wytrwaliście do końca ;). Udanych wakacji ;)

Lenistwo- czy to coś złego?

Hejka, cześć i czołem w ten jakze piękny dzień :)

Dzisiaj trochę o lenistwie, no bo cóż, komu się coś chce robić, gdy na dworze grzeje słońce? ;) No dobra może trochę ,,inaczej” o lenistwie…

Całe życie dorośli mówią nam: ,,Weź się w końcu do roboty” albo ,,Ale leniwa dziewucha”. No dobra może nie zawsze aż w tak dobitny sposób, no ale wiadomo o co chodzi ;). Przez całe życie wpajają nam, że lenistwo to zła cecha. Że należy się jej przestrzegać. I w pewnym sensie to prawda.
Ale, z drugiej strony, czy to źle, że nie robimy czegoś, na co nie mamy ochoty?
Każdy człowiek ma wolną wolę, wiec czy należy kogoś osądzać po tym, że nie chce robić wszystkiego, czego się od niego oczekuje?
Nie zachęcam teraz, żeby nic nie robić, no bo to już byłoby przegięcie ;). ,,Skrajne” lenistwo, owszem nie świadczy dobrze o osobie, ale czasami naprawdę niektórzy przesadzają z osądem innych, bo nie zrobili czegoś, co oni uważają za ich obowiązek. Może po prostu (napisałam to już kiedyś ;) ) każdy zajmie się swoim nosem, zamiast wypatrywać wad innych? Życie byłoby o wiele prostsze…
No to tyle chciałam dzisiaj Wam powiedzieć ;). Więc do następnego ;)

Hejka :) Dziasiaj naszła mnie refleksja po znalezieniu w Internecie obrazka (tego na ikonie wpisu). Zmusił mnie do myślenia i dlatego chciałabym się tym z Wami podzielić…

Ludzie idą przez życie zapominając, co to jest szczęście.

Dążą do sławy, chcą zarabiać jak największą ilości pieniędzy czy oddają się całkowicie robieniu kariery. Jeśli wyznaczą sobie cel, będą do niego dążyć nawet po trupach. Nie zwracają uwagi na to, że niszczą świat wokół siebie. SWÓJ ŚWIAT: zaniedbują relacje z bliskimi, ,,nie mają czasu” na relaks i odpoczynek czy niestety nawet doprowadzają własną rodzinę do rozpadu ;(

Czasami trzeba się zatrzymać w tym morderczym biegu po sławę, obejrzeć się za siebie i zapytać czy warto zostawiać to wszystko za sobą: kochającą rodzinę, przyjaciół, którzy nie opuścili Cię w najtrudniejszych momentach, wolny czas tylko dla siebie czy nawet własne zdrowie?

Może jestem jeszcze za młoda na takie oskarżenia, ale widzę co sie dzieję w dzisiejszych czasach. Ludzie nie potrafią odróżniać dobrych od złych ludzi, tylko bogatych i biednych. Nie potrafią odróżnić potrzebujących, widząc w nich winnych swojemu losowi… :(

Czasem trzeba być jak dziecko, żeby zobaczyć to, co sprawia nam szczęście i pozwala cieszyć sie każdym dniem. Bo zanim sie ogarniemy w tej pogoni za pieniądzem, może być juz dla nas za późno. Zostaniemy sami z pełnymi portfelami. Czy właśnie tego chcemy? Bo ja na pewno nie zamierzam tak skończyć.

Dlatego jak słusznie zauważył Jim Carrey, w życiu nie chodzi o rzeczy materialne, tylko o morale. To jakim jestem człowiekiem, a nie to, ile posiadam.

I tym zdaniem kończę na dzisiaj :). Mam nadzieję, że nie przynudzam swoimi przemyśleniami za bardzo ;). No to do później :)

Rodzina z krwi i kości?

Wiesz jakie jest najgorsze uczucie, jakie mogę sobie wyobrazić? Nie ufać osobie, którą się kocha najbardziej na świecie.
Skoro nie możesz powiedzieć prawdy ludziom, na których najbardziej ci zależy, w rezultacie samego siebie też oszukujesz.

Cassandra Clare

Hejka :)

Czytam (no prawie przeczytałam) serię Dary anioła Cassandry Care (gorąco polecam chociaż to aż 6 części). Bohaterów nie da sie nie lubić, cały czas cos sie dzieje. No, ale nie o tym dzisiaj chciałam…

Otóż pani Cassandra w książkach porusza ważne kwestie, takie jak rodzina, przyjaźń i zaufanie, miłość czy to, jak różne przeciwności losu (np. śmierć rodziców) potrafią wpłynąć na psychikę człowieka. Stąd te cytaty, które do mnie osobiście bardzo przemawiają.

Pisarka zwraca też uwagę na to, że miłość i przyjaźń zawsze zwyciężają i dzięki drugiej osobie możemy wyjść z każdej sytuacji. Zwraca też uwagę, że rodzina to nie tylko więzy krwi, na które nie mamy wpływu, ale przede wszystkim rodzina to ludzie, którzy Cię kochają, szanują i traktują jako równych sobie.

Dlaczego o tym piszę? Bo doświadczyłam tego na własnym przykładzie (nie chce tego teraz tłumaczyć, bo to troche długa historia) i zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100%.

Często jest niestety tak, że ,,obcy” ludzie są dla nas bliżsi niż ,,rodzina”. A może stety, bo dzięki temu mamy oparcie w innych ludziach nawet jeśli w domu nam sie nie przelewa….

No dobra Wenzi, koniec paplania ;). Często mam tak, że jak już zaczynam gadać to tak się nakręcam, że może być to trochę chaotyczne, więc z góry przepraszam, jeśli coś jest nie do końca zrozumiałe ;)

No to do później ;)

To już (dopiero) połowa wakacji, a ja już wariuję ;)

Hejka ;)

Jak tam wakacje? (O zgrozo to juz prawie połowa ;)) Bo mnie osobiście ta pogoda dobija…

No cóż ja siedze w domu, czytam książki i odliczam dni do mojego wyjazdu (A to dopiero w połowie sierpnia!!!). Czuję, że potrzebuję psychicznego odpoczynku od wszystkiego. Potrzebuję urwać sie od codzienności i zaszaleć na plazy… No ale cóż musze jeszcze poczekać… :/ Trzymajcie kciuki żebym dotrwała ;)

A tak z innej beczki. Może wydawać się to dziwne, ale tęsknię juz za szkołą. Za obowiązkami, za miastem (bo mieszkam na wsi, a zawsze lubiłam szwędać się po mieście), ale przede wszystkim za znajomymi. Chyba większość uczniów wytrzymuje w szkole tylko dzięki znajomym. Wiem, wiem nauka jest ważna ale gdyby tylko o to chodziło to zanudziłabym sie na śmierć.

Lubie przebywać poza domem. Tam gdzie sie coś dzieje. Nie chodzi o to, że w domu mam źle czy coś. Po prostu nie lubie rutyny. A teraz po prostu mysle że zwarjuję, gdy cały dzień pada i nie moge nawet wyjść na dwór… :§

Tak wiec przepraszam jeśli paplam bez sensu, ale myślę ze mnie zrozumiecie ;)

No to cześć i dziękuję za wszystkie komentarze (bo chyba nigdy tego jeszcze nie zrobiłam) bo tylko dzięki nim jeszcze tu jestem i mam wenę i energię do pisania…

:* :* :*

Paradoks tajemnicy

Hejka :)
Każdy z nas na pewno kryje coś tak głęboko w sobie, że nikt, nawet najlepszy przyjaciel, rodzina, nie mają o tym pojęcia. Może czasami wydaje Ci się nie fair to, że ukrywasz coś przed bliskimi, ale czy to nie to jest właśnie wspaniałe w posiadaniu tajemnicy? Masz coś czego nikt nie może ci zabrać. Cos co jest tylko twoje. No pod warunkiem że się nie wygadasz…
Ludzie, którzy paplają wszystko o sobie wszystkim, których napotykają na pewno nie sa wartościowymi.
Należy również zaznaczyć, że osoby owiane tajemnicą wzbudzają zainteresowanie ciekawskich i nie tylko. Człowiek zawsze interesował sie tym co nieznane, niedozwolone i wgl.
I na tym wlasnie polega paradoks. Każdy chce mieć swoje sekrety, w których nie ma miejsca na wścibskie nosy, ale jednocześnie chce wiedzieć wszystko o życiu innych.
Więc może po prostu zajmijmy sie sobą i swoimi problemami, zamiast dowartościowywać się problemami innych? Nie mówię że kryjemy tylko problemy, ale chodzi o to samo. Nie należy naruszać niczyjej prywatności i za wszelką cenę grzebać w czyimś życiu, tylko po to żeby zaspokoić ciekawość.
No to tyle na dzisiaj :) Nie chciałam pisać o konkretnej sytuacji, ale cenię to, że ktoś nie chce mówić wszystkiego o sobie i nienawidzę kiedy ktos próbuje wleźć butami w moje sprawy.

Ach, te uczucia…

Witam Cię ponownie (lub po raz pierwszy) na moim blogu :)

Słyszę bardzo wiele, że jakieś mojej koleżance podoba sie jakiś chłopak, no i wiecie nie może o niczym rozmawiać tylko o nim. Czytam książki, w których (jak chyba w każdej) jest wątek miłosny, gdzie dwoje ludzi może poświęcić wszystko dla tej drugiej osoby. Wszystko mogłoby się wydawać piękne i wgl, gdyby nie to, że ja tak na prawdę nie umiem tego sobie wyobrazić, tak jakbym tego chciała, no bo cóż…

Ja nigdy nie czułam motyli w brzuchu patrząc czy nawet mysląc o kimś…

No wiem nie ma co szukać na siłę, ale to chyba normalne że nastolatki przeżywają swoje pierwsze miłości…

Ale ja nawet nie byłam nigdy w nikim zauroczona. Owszem, niektórzy chłopcy podobali mi sie z wyglądu, ale na tym się kończyło :\

Marzy mi się być trzymaną w ramionach (I inne takie romantyczne rzeczy ;) ), jak na przykład we wszystkich młodzieżowych książkach czy w moich snach (nie oszukujmy sie ale chyba prawie każdy wyobrażał sobje swoją idealną drugą połówkę).

No, ale cóż nikt nie powiedział, że ma być jak w bajce czy snie.

Może po prostu hormony mi buzują i zaczynam paplać od rzeczy ;)

Mam nadzieję, że Cię nie zanudziłam na śmierć i dziękuję ze przeczytałaś/łeś do końca. :)

,,Opuścić strefę komfortu”

Hejka, cześć i czołem w te niezbyt słoneczne wakacje ;)

Przeczytałam ostatnio książkę ,,Girl online” Zoe Sugg. Nie chcę spojlerować, ale tak po krótce to opowieść o dziewczynie, która ma marzenia, ale tj. boi sie ,,wyjść sprzed szereg” i robić to co kocha. Ma różne przygody i wgl, ale nie o tym. W trzecim (i ostatnim) tomie zatytułowanym ,,Girl online solo”, jak można spodziewać sie po tytule, bohaterka skupia się na swojej pasji i dąży do wyznaczonych przez siebie celów.

I właśnie w tej części padają słowa: ,,jeśli chcesz być mistrzem w swoim fachu musisz wyjść ze strefy komfortu…” (nie wiem czy dokładnie tak, ale sens jest ten sam).

Strefa komfortu….

Ciekawe stwierdzenie :)

W sumie w książce chodziło o to, żeby wyszła ze swojego rodzinnego miasta, ale myślę, że miało to też inne przesłanie…

Wyjść z cienia, zrobić cos czego wcześniej sie obawiało, przełamać własne słabości. Wyjść z pięknego, kolorowego miejsca, jakie każdy z nas stworzył w swojej podświadomości, by czuć sie bezpiecznie…

Bo jeśli nie wyjdziemy z tego miejsca, to sami będziemy ograniczać swoje możliwości… Bo czy znani piosenkarze byliby sławni, gdyby nie wyszli podzielić sie swoim talentem ze światem? Albo czy znaleźliby swoje bratnie dusze, gdyby siedzieli w kącie i sie tylko przyglądali…? Wątpię…

I chyba już czas, żebym ja też wyszła ze swojej strefy komfortu, przełamała nieśmiałość i wszystkie bariery jakie w sobie zbudowałam i ,,wyszła do ludzi”. Przecież, jeżeli nie będę poznawać ludzi, nie dowiem się czy jest ktoś, komu mogę zaufać i przy kim będę mogła czuć się swobodnie będąc sobą.

Czasem trzeba wyjść naprzeciw siebie, żeby poznać własne możliwości i móc je wykorzystać w 100%.

I takim ,,przesłaniem” dzisiaj kończę i naprawdę zachęcam do stawiania czoła samemu sobie :)

Ps dzięki tej książce wpadł mi pomysł o prowadzeniu bloga i oto jestem, więc mam nadzieję, że teraz też nie skończy się na samej myśli, ale też postawię sobie cel, poznam samą siebie i pokonam słabości :)