Ludzie-roboty

Cześć wszystkim :)

Na pewno nie uszło uwadzę niektórym z Was, że odkąd zaczęła się szkoła rzadko wstawiam jakieś wpisy :( Wynika to poniekąd z ogromu nauki, to już szkoła średnia, więc wypadałoby się bardziej przyłożyć niż w gimnazjum (nie żebym jakoś wcześniej zaniedbywała naukę, ale marzą mi się studia medyczne no więc wiecie ;) ).

Parę razy miałam chwile zwątpienia: może skończyć z tym blogiem, skoro i tak nie mam na niego czasu? Potem weszłam na pocztę, a tu komentarz, potem drugi i trzeci, serduszko moje się uradowało, jak nigdy, że nawet po trzytygodniowej nieobecności są ludzie, którzy nadal mnie czytają, więc pomyślałam sobie, że nie wszystko jeszcze stracone ;)

 

47832-16a790ddb466aea0460b3025c0e702e1

 

I ten problem chciałam dzisiaj poruszyć. Problem życia w pośpiechu, stresie. Życia życiem, w którym nie mamy czasu dla siebie, dla bliskich, dla rzeczy które sprawiają, że czujemy się lepiej.

401626_304845679625336_603811324_n

Ja na przykład czułam, że moje życie jest zbyt monotonne, czegoś mi brakuje. Dlatego założyłam bloga, ot tak na próbę. I właśnie tego mi brakowało. Ta mała społeczność blogerów, w której nie ma kpin, tylko wymiana poglądów, rady w ważnych dla mnie sprawach, słowa otuchy i wsparcie, cenniejsze niż cokolwiek inne… :*

Poza tym myślałam sobie: ,,czemu ja znowu użalam się nad sobą, zamiast po prostu działać? Jak inni mają skorzystać z twoich rad, żeby się nie podawali, dążyli do marzeń, skoro sama tego nie przestrzegasz?„. A że ja nie lubię się ,,mazgać”, więc w końcu wzięłam się za siebie i jestem ;)

Nie warto zmieniać się w ,,człowieka-robota”, dla którego dzień zaczyna się od słów: ,,i znowu do roboty…”. Jeśli masz coś, dla czego warto wstawać z łóżka to dbaj o to. Dzięki temu Twoje życie nabierze barw, a na Twojej twarzy częściej będzie zagaszczał uśmiech ;)

maxresdefault-752x440

 

A nie przyjdą jeśli im na to nie pozwolimy :)

 

 

 

Wspomnienia, wspomnienia wszędzie…

Cześć :)
Mówi się, że nie należy przywiązywać się do rzeczy materialnych. Ale przecież to właśnie te rzeczy niosą ze sobą coś czego nikt nam nie zabierze, coś co jest wieczne i tylko dla nas- wspomnienia.
Więc czy stwierdzenie, że wszystko co materialne jest złe, aby na pewno prawdziwe? No dobra te ,,złe” jest trochę nieprecyzyjne, powinno być raczej niepotrzebne, zniewalające człowieka, przysłaniające prawdziwe wartości. Każdy na pewno ma zdanie na ten temat.
Jeśli chodzi o mnie to mam troche inne zdanie…
Ja na przykład za nic nie chciałabym stracić moich pierwszych kolczyków, które dostałam od rodzicow na 7 urodziny, albo szkatułetki z Komunii. Każdy z nas ma taki przedmiot, za który poszedłby w ogień.
Nie rozumiem też osób, które mówią, że chcą zapomnieć o przeszłości.
0_0_0_269749834
Czy wspomnienia są w jakikolwiek sposób złe? Owszem zdarzają się w naszym życiu ,,niepożądane” sytuacje, ale czy jeśli nie pamiętalibyśmy tych ,,złych”, to czy te przyjemne byłyby przyjemne czy tylko normalne?
Poza tym te ,,złe” bardziej kształtują nasz charakter niż te ,,dobre”, więc czy na pewno chcemy wyrzec sie tych sytuacji, które sprawiły, ze staliśmy sie bardziej dojrzali, rozsądniejsi czy bardziej przewidujący, żeby nie powiedzieć, że mądrzejsi (życiowo oczywiście, jeśli w ogóle mówi się mądrzejsi życiowo ;)).
Tak więc żeby nie przynudzać zbytnio, zakończę mój niezbyt długi, ale za to, przynajmniej dla mnie, ważny wpis, cytatem, który szczególnie przypadł mi do gustu:
0_0_0_1276615028

Czasem czuję się jak ,,statystyka”…

Witam z powrotem w moich internetowych progach ;). No dobra trochę dziwnie to brzmi ;).

Na pewno, niektórym z was, nie uszła uwadze moja chwilowa nieobecność. Nie będę się teraz usprawiedliwiać, tylko chcę zaznaczyć, że jest mi wstyd. Jest mi również wstyd teraz, kiedy to piszę. Wstyd, przez samą sobą. Jest to jedyne miejsce gdzie jestem sobą, otwarcie wyrażam swoje myśli i poglądy, a nie potrafię tego docenić. Zamaist tego znajdowałam mnóstwo pretekstów, żeby się tutaj nie zjawić…

Ale cóż, chyba za bardzo podoba mi się świat wirtualny, w którym mogę poznać ciekawe osoby i podyskutować na interesujące mnie tematy czy spojrzeć z innego punktu widzenia.

Pisząc to, uświadomiłam właśnie sobie, że zostałam nominowana, czyli komuś podoba się to, o czym piszę. Tyle waszych komentarzy, ciepłych słów otuchy. Teraz jest mi jeszcze bardziej wstyd…

No dobra koniec tego monologu i zaśmiecania Internetu obwonianie się ;)

A więc przechodząc do tematu:

cabd08e3d7b55a4bbef36d2ad14b1997--very-deep-quotes-deep-book-quotes

Często mam tak, że czuję się jak statystyka. Chodzi mi o to, że czuję się tak, jakbym była tylko częścią ,,masy”, z której odczytuje się odpowiednie informacje. Zero indywidualności. Zero marzeń jednostki. Zero własnego toku myślenia. Życie schematem.

Nawet, jeśli zrobię coś, co dla mnie jest wyczynem godnym laurów, to, patrząc na tą ,,masę”, jestem po prostu kolejnym odsetkiem, który to osiągnął :/

Często próbuję znaleźć coś, co sprawi, że poczuję się choć trochę oryginalna, jednak za chwilę sama sobie podcinam skrzydła, przypominając, że przecież to nie jest nic szczególnie wyróżniającego. Ci ,,inni” przecież dużo bardziej wyindywidualizowali się z grupy i zasługują na rozgłos.

Nie mówię oczywiście, że tracę sens życia itp. tylko czasem mam takie uczucie, że wszystko co robię, to jeśli nawet będzie to gdzieś zapisane, to tylko za pomocą cyferki na diagramie…

No to cześć wam i dziękuję, że we mnie nie zwątpiliście (i przeczytiście ten wpis do końca) chociaż ja już przeszłam chwilę zwątpienia.. (chociaż sama staram się motywować innych, aby się nie poddawali; cóż za paradoks;) …)

Czy rodzina to zawsze Rodzina?

Wiele osób, zapytanych o najważniejszą rzecz/wartość, wskazują rodzinę. Pytani dlaczego, odpowiadają: no bo gdyby nie rodzina nie byłoby mnie, no bo rodzice dali mi życie itp.
Zadałam sobie jednak może trochę kontrowersyjne pytanie: ,,I co z tego, że dzięki temu żyjemy?” Jakby nie patrzeć wszyscy żyjemy, więc czy to jest wartość nadrzędna?
Owszem, Rodzina może być (i często jest) jedną z najważniejszych wartości w życiu każdego człowieka. Przecież to w Rodzinie mamy do czynienia z miłością bez granic. Przecież to w Rodzinie uczymy się uczuć, zachowań, pierwszych umiejętności.
Uczymy się Wartości. Miłości, poświęcenia, przywiązania, patriotyzmu i wielu innych. Patrząc pod tym kątem Rodzina jest najważniejsza wartością. Ale…
Jak dla mnie nie liczy się to, że zostaliśmy spłodzeni z samca i samicy naszego gatunku. Nie to warunkuje czy ktoś jest Matką i Ojcem. Czy stworzyli Rodzinę. Owszem są rodzicami z punktu biologicznego, ale czy to wystarczy żeby nazwać ich Rodzicami?
Jak dla mnie odpowiedź jest prosta. Każdy potrafi ,,zrobić sobie dziecko”, jednak nie każdy już potrafi je wychować. I na tym polega znacząca różnica.
Co nam z matki, która nie jest/nie potrafi być Matka albo z ojca, który nie jest/nie potrafi być Ojcem?
Sądzicie, że dzieci porzucone przez rodziców będą miały do nich jakikolwiek szacunek, tylko dlatego, że są ich ,,rodzicami”? Nie ma opcji. Czy może będą za nimi płakać jak umrą? Może i będzie im ich żal, jak za każdym razem, gdy ktoś umiera, ale o żadnej tęsknocie czy rozpaczy nie ma mowy.
Nie da się zmusić dziecka do szacunku, jeśli ktoś według nich na niego nie zasługuje.
Nie mam pojęcia jak zakończyć ten wpis, ale myślę, że przekaz jest jasny, no przynajmniej dla mnie.
Zróbmy wszystko, aby być Rodzicami, a nie tylko powodem do wstydu, smutku czy tęsknoty dziecka.
A mówi to szesnastolatka ;)
(żeby nie było: nie planuje dziecka przez najbliższe kilka lat; ten wpis był pisany pod wpływem natchnienia;))

Nominacja Blog liebster award

Nigdy nikt mnie do niczego nie nominował a tu proszę. Nominowała mnie nieprzewidywalna ;) Blackie z blogu  
http://comiduszazaspiewa.blog.pl
 (którego z całego serca polecam). Z tego miejsca chciałabym ci od razu podziękować nie tylko za nominację, ale przede wszystkim za miłe słowa, które zawsze zostawisz pod moimi wpisami i za wpisy, które wstawiasz na swoim blogu. Zawsz znajdę tam cos co mnie interesuje :)
No to zaczynamy ;)
1. Jaka piosenka/muzyka sprawia, że od razu czujesz się lepiej?
Jeśli chodzi o gatunek to nie ograniczam się do jednego. Słucham co mi w ucho wpadnie ;). Aktualnie mam ,,fazę” głównie na wszystkie piosenki  OneRepublic, Imagine Dragons, Rag’n'bone Man I Twenty one pilots. Ale są też piosenki z moich poprzednich ,,faz” do których do tej pory mam sentyment, np. ,,Dangerous” David Guetta i Sam Martin, ,,Daj z siebie wszystko” Bob One, ,,Hymn for the weekend” Coldplay i ogólnie gdy słyszę jakąkolwiek piosenkę South Blunt System, no i niektore piosenki Justina Biebera i Shawna Mendesa ;). Tak więc mój gust muzyczny często sie zmieniał;). Z niedawno ,,odkrytych” przeze mnie piosenek polecam ,,Brother” Kodaline, ,,Legendary” Welshly Arms :)
A odpowiadając: lepiej mi na duchu, jak tylko usłyszę lubianą piosenkę (czyli którąś z powyższych ;))
2. Ulubiona pora roku i dlaczego?
Wiosna <3 Nie wiem po prostu od dziecka zawsze lubiłam wiosnę. Może dlatego, że wtedy wszystko rodzi się do życia, jest pięknie i kolorowo. No i robi się ciepło po zimie i nie muszę chodzić opatulona ,,na cebulkę” ;). Poza tym lubię oglądać ptaki, tak jakoś mnie fascynują, a jak wiadomo na wiosnę przylatuje do nas znaczna ich większość :)
No i pewnie dlatego, że mam urodziny we wiosnę, co zawsze kojarzyło mi się z prezentami ;)
3. Jak według Ciebie wyglądałaby III Wojna Światowa?
O jejku bardzo trudne pytanie i przyznam szczerze, pierwszy raz sie nad tym zastanawiam. Mam nadzieję, że ludzie są już na tyle doświadczeni, że nigdy do niej nie dojdzie. Wydaje mi się, że z ziemi zostałoby pustkowie lub, tak jak przytoczyłaś na swoim blogu wizję końca świata, wszystko zginie od zbyt wysokiej radioaktywności.
Wydaje mi się, że dochodziłoby do gorszych zbrodni niż podczas holokaustu. Co byłoby okropne :/. I nie wiem czemu mam wrażenie, że podczas wojny Niemcy i Rosja, wspólnymi siłami, bezwzględnie niszczyliby wszystko (czy raczej wszystkich) na swojej drodze.
Dobra koniec z tymi ponurymi myślami, przynajmniej nastepne pytanie jest przyjemniejsze ;).
4. Z jakim bohaterem z książki/filmu się utożsamiasz i dlaczego?
Książki <3- jeden z tematów, o których mogę nawijać bez końca! No to tak… Myślę, że postacią najbardziej zbliżoną osobowością do mnie jest Jace (może to dziwne, ale utożsamiam się z chłopakiem) z cyklu książek ,,Dary Anioła” Cassandry Clare (gorąco polecam!). Jest to chłopak bardzo arogancki, sarkastyczny, z wielkim ego i pewny siebie (no może te dwa nie aż tak bardzo do mnie pasują, ale w pewnym sensie tak ;)). Za to ma jedna wielką zaletę- kochał całym sobą. Oddałby życie za bliskie mu osoby, bez mrugnięcia okiem. Jak jest napisane w książce: ,,skrzywdzony, sarkastyczny chłopiec, który dbał o to, co kocha najbardziej na świecie”. Miał tez wiele innych cech, jak na przykład wielka odwaga, wytrwałość. Co miał też wspólnego ze mną, to np. to, że nikt nie był w stanie narzucić mu swojej woli czy powstrzymać go przed wykonaniem postawionego przez siebie postanowienia.
5. Jak wyglądałby w przyszłości Twój dom marzeń?
Oj Blackie, chyba mój zasób wyobraźni zostanie dzisiaj wyczerpany przynajmniej na cały następny tydzień ;)
No to tak. Nie marzy mi sie żadna willa z milionem pomieszczeń i z wielgachnym basenem w ogrodzie. Chciałabym mieć jednorodzinny domek gdzieś na obrzeżu miasta. Głównym miejscem byłby salon z mięciutką kanapą ;). Moja sypialnia miałaby widok z balkonu (najlepiej dużego) na ogród (też najlepiej duży ;)). Mile widziany byłby również basen. I ogólnie mój dom musiałby być przytulny i rodzinny, gdyż moi rodzice postawili na nowoczesność i brakuje mi tej domowej atmosfery.
6. Jakie pierwsze miejsce za granicą byś odwiedziła, jakbyś wygrała pieniądze, i dlaczego?
Wybrałbym Grecję. I znowu wkrada się tu moje marzenie od dziecka. Od zawsze fascynowała mnie kultura starożytna (właśnie głównie Grecja i Rzym). Wszystkie te historie o bogach, herosach i w ogóle, tak mnie pochłaniały, że nie widziałam świata poza tym (mówię tu jak byłam dużo młodsza ;)). Poza tym te śliczne białe domki z niebieskimi dachami! Tak zdecydowanie byłaby to Grecja ;)
7. O czym lubisz czytać na blogach?
Blackie, tak jak ty, lubię blogi o tematyce podobnej do mojej. Dlatego, gdy tylko przeczytałam twojego pierwszego posta, nie mogłam się później oderwać :). Poza tym lubię czytać też blogerów, którzy po prostu piszą prosto od siebie. Nie naśladują innych, nie kopijują czyichś pomysłów. Prostu widać, że pisanie sprawia im radość, dzięki czemu nawet w ponurych postach, przejmuję od nich część tej radości z pisania, którą tam zostawiają. :)
8. Stwarzałaś kiedyś własne opowiadania lub książki?
No tutaj się nie pochwalę, gdyż nic jeszcze nie napisałam. Jakoś nie miałam pomysłu, a nawet jeśli jakiś był, nie sądziłam, żeby spodobał sie komukolwiek. Tak więc JESZCZE nic nie napisałam, ale po tym pytaniu, mam lekki chaos w głowie. No cóż to pytanie bardzo wpłynęło na moje ambicje ;)
9. Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
W przyszłości chciałabym zostać kryminologiem/ kryminalistykiem (nadal nie odróżniam). No po prostu tym, który zbiera ślady z miejsca zbrodni, bada przyczynę śmierci i poznaje scenariusz śmierci. Mam jeszcze 3 lata liceum do studiów więc moje plany mogą sje zmienić i może zostanę lekarzem? Kto to wie? ;) (jestem na biol chemie wiec wiele zależy od matury)
10. Jakim dzikim zwierzęciem mogłabyś być i dlaczego?
Mogłabym być lwem lub innym dzikim kotem. Po pierwsze dlatego, że lwy świetnie współpracują w grupie. Są zwierzętami stadnymi i dzięki wspólnemu wysiłkowi zdobywają pożywienie i w ogóle. Są lojalni wobec siebie i chronią słabsze osobniki. 
No chyba tyle wystarczy :)
11. Co najbardziej lubisz w facetach/chłopakach?
Oj wchodzimy na delikatne tematy ;)
Przede wszystkim cenię poczucie humoru (no może nie przede wszystkim ale jest dla mnie bardzo ważne). Nie mogłabym wytrzymać z facetem, który cały czas jest poważny.
Poza tym chłopak musi być dżentelmenem. Nie chciałabym być z kimś kto traktowałby kobiety jak służące itp.
No i najlepiej jeśli chłopak ma dystans do siebie, jest trochę sarkastyczny i uszczypliwy(no oczywiście nie do mnie ;)) i nie siedzi pół dnia przed lustrem poprawiając włosy.
No to chyba tyle jeśli chodzi o mnie. Mam nadzieję, że dobrze zrozumiałam pytania (ze mną to tak różnie z rozumieniem ;)).
Ja natomiast chciałabym nominować 
http://zycie-w-xxi-wieku.blog.pl
 Jesteś bardzo pracowitą i samodzielną osobą. Piszesz pamiętnik, w którym wydajesz się ,,prawdziwą” osobą. Nie naśladujesz innych, twoje wpisy są autentyczne i przyjemnie mi się je czyta. Stąd ta nominacja ;) A oto pytania ode mnie:
1. Jesli miałabyś wybrać trzy cechy, ktorymi charakteryzował by sie twój przyjaciel, jakie to by były i dlaczego?
2. Jaka jest według ciebie najgorsza ludzka cecha i dlaczego?
3. Co byś robiła gdybyś przez jeden dzień mogła być mężczyzną? ;)
4. Jakie jest twoje ulubione jedzenie/ potrawa?
5. Gdybyś mogła zrobić jedną dowolną rzecz co to by było (np. skok ze spadochronu czy coś;))?
6. Blogi o jakiej tematyce najczęściej czytasz?
7. Co sądzisz o ludziach, którzy całe życie poświęcają karierze zawodowej?
8. Gdybyś miała wybrać smak lodów, jakie jadłabyś do końca życia, jakie by były?
9. Czy jest jakieś zajęcie, które pochłania Cię tak, że czas dla ciebie nie istnieje?
10. Jakie ubrania najczęściej nosisz/ jaki styl Ci odpowiada?
11. Gdybyś mogła cofnąć czas i zmienić jedną rzecz co to by było i dlaczego?
Zasady nominacji znalazłam na  blogu Seeker (skoro już byłaś nominowana, nie będę Cię męczyć kolejnymi pytaniami, więc chociaż tak Cię wyróżnię ;) )  
http://tumblemind.blog.pl/2017/09/19/jestescie-kochani/
Wpis może i wyszedł troszeczkę długi, ale to prawdopodobnie jedyny raz, kiedy mówię wprost tyle rzeczy o sobie w jednym miejscu ;).

Sny po mojemu

Cześć wszystkim :)
Przepraszam, już na wstępie, za ton że odkąd zaczęła sie szkoła rzadko pisze na blogu. Co prawda staram się przynajmniej czytać wasze, ale ten czas płynie tak szybko, że zanim się postrzegam jest już weekend. Mam nadzieję, że to rozumiecie :)
Od dwóch dni śni mi się tak jakby ten sam wzorzec snu. A mianowicie dzisiejszy sen wyglądał tak:
Mieszkałam w zupelnie obcym miejscu, którego nigdy nie widziałam. No może prawie nigdy (zaraz wytłumaczę). Mieszkałam razem z rodziną (niekompletna) i niektórymi znajomymi, których bardziej darzę sympatią. Raz poszłam samotnie zwiedzić miejsce, gdzie nikt z naszego towarzystwa nie chodził. Okazało się, ze jest tam ,,dworzec kolejowy” (nie wiem jak to nazwać, bo dworca to mi nie przypominał ale z tamtąd odjezdzaly pociągi) i dziwne ruiny czegoś co widziałam w innym śnie (kiedyś kolega zaprowadził mnie, oczywiście we śnie, do wg niego najpiękniejszego miejsca jakie widział, a przypominało to ruiny bunkrów). No i jak tam byłam to zobaczyłam takiego dziwnego, ponadludzko wyciśniętego, no facet wyglądał jakby chciał podbić cały świat. Uciekłam więc z powrotem do reszty. Jednak ten typ już płynął tam swoim wielkim statkiem. Widziałam tez syrenę, która biedna chciała nas ostrzec. Niestety ten facet był pierwszy i chciał nas wszystkich zagnieść tym statkiem na lądzie (nie wnikam ;)). Na szczęście nie widziałam tej masakry, bo mój kochany kot wie kiedy mnie obudzić ;).
A teraz pewnie zadajecie sobie pytanie: A kogo to obchodzi jaki ty miałaś sen?
Otóż jak napisałam na początku, we wczorajszym śnie również pojawiły się elementy wspólne. Wiem, że sny odzwierciedlają nasze codzienne życie, problemy czy radości, tylko za pomocą symboli itp. Wspólnymi elementami było: źli przerośnięci mężczyźni, którzy chcieli zniszczyć cały świat; ja byłam z rodzina i znajomymi, szczęśliwie spędzającymi czas; ja jako jedyna odkrywam się od reszty i poznaję brutalną prawdę- zaraz zginiemy- ale nie zdążam ostrzec innych.
Teraz ja pytam siebie: co to może oznaczać? :/
Czy ci faceci są odzwierciedleniem moich problemów, z którymi nie potrafię sobie poradzić, a przez to cierpi moja rodzina? Czy może jako jedyna dostrzegam problem, ale nie potrafię lub za mało się staram, żeby przekazac to innym?
Nie wiem, ale pewnie niedługo, moja podświadomość przekaże świadomości to w taki sposób, abym to zrozumiała.
A wy jak myślicie co to może oznaczać? Byłabym wdzięczna za każdą możliwość. Może dzięki temu domyśle się co on może oznaczać :)
No to pa :)

Stare nowe twarze ;)

Cześć :)

Już pierwszy tydzień szkoły za mną. Już pierwszy tydzień z nową klasą za mną. Juz pierwszy tydzień mijania mojej starej klasy na korytarzach za mną.

Ogólnie jestem mile zaskoczona moją ,,nową” klasą. Jest jeszcze może trochę sztywno, co jest zrozumiałe, bo to co dopiero początek, no ale nie o tym dzisiaj chciałam… :)

Zauważyłam pewne miłe zjawisko, które występuje nie tylko w szkole, ale wszędzie, np. w markecie, u lekarza, gdziekolwiek. Najlepiej jednak widoczne jest, gdy przebywamy w obcym dla siebie miejscu.

A mianowicie chodzi mi o uczucie, kiedy zobaczymy znajomą twarz na nieznanym terenie ;). Nie ważne czy wcześniej byliśmy przyjaciółmi, czy tylko kolegami z pracy zamieniajacymi ze sobą kilka podstawowych zdań. Ważne, że mamy punkt zaczepienia ze swojego życia w nowej dla nas sytuacji.

Wtedy przeważnie na twarzach obu osób wykwita promienny uśmiech i zasypujemy siebie gradem pytań ;). To jest tak naturalny odruch człowieka, że zapominamy wtedy o wcześniejszej jakieś niechęci czy delikatnych uprzedzeniach do tej osoby. W końcu we dwójkę raźniej :)

U mnie to akurat było zobaczenie w liceum znajomych z podstawówki, ale jak już wspomniałam takie ,,spotkania po latach” mogą zdarzyć się wszędzie. Najlepsze jednak w nich jest to,że zawsze poprawiają mi humor na resztę dnia ;)

A jak tam wasze spotkania po latach? Spotkaliście może kogoś, za kim kiedyś nie przepadaliscie, a mimo to ucieszyliscie się na ich widok? Chętnie bym się poczytala waszych historii :) :) :)

Włosy- niby proste, a jednak kręcone

Cześć :)

Mam taką małą zgwozdkę praktycznie od zawsze… A mianowicie: mam ciężkie, grube, proste włosy. Na co dzień, prawie zawsze mam je związane: kucyki, koki, warkocze i różne takie. No i jak ogólnie wiadomo, w ciągu dnia uciekają spod gumki niesforne kosmyki, co przeważnie wygląda nawet ładnie.

Tylko u mnie jest troche inaczej… Te niesforne kosmyki są kręcone ;).

Wokół twarzy robią się, jak na złość, piękne loczki… Spytacie co złego w pięknych loczkach? Otóż to, że to przezabawnie wygląda, a na dodatek często skręcają się tak, że wpadają mi w oczy :/

Wiecie może dlaczego tak się dzieje? Albo jak mogę się tego ,,pozbyć”?

Będę wdzięczna za każda radę :)

Nowy rok szkolny- multum nowych szans :)

Hejka ;)
Dzisiaj trochę o szkole… (nie oceniaj po pierwszym zdaniu ;)).
Po prostu chodzi o to, że lubię początki roku. Nowe książki, długopisy. Niezapisane zeszyty jakby niezapisane kartoteki. Mogę zacząć wszystko od początku. Mogę od nowa pracować na opinie ludzi. Mogę od nowa pracować na swoją przyszłość. Mogę od nowa pracować nad sobą.
To tak jakby dostać kolejną małą szansę. W życiu codziennym dostajemy wiele takich małych szans, tylko trzeba umieć je dostrzec. Może to być tak znienawidzony poniedziałek- od nowa przeżywamy każdy dzień tygodnia, każdy ranek (również przez większość znienawidzony)- od nowa przeżywamy nowy dzień, możemy naprawić wczorajsze błędy i popełniać nowe do poprawki na jutro ;). Dlaczego większość osób nie docenia (lub nie zauważa) tego, że ma drugą szansę, tylko zamiast tego marudzi?
Może wydawać sie to śmieszne, ale świadomość tego, że już od teraz zaczynam pracować na ocenę po 10 miesiącach, sprawia że jeszcze bardziej staram się pokonać samą siebie. Chcem, żeby ten rok był jeszcze lepszy niż poprzedni, bo przecież mógł być lepszy, prawda?
Życzę żeby wszyscy (szczególnie uczniowie;)) z takim podejściem rozpoczęli rok szkolny: od pełnego motywacji postanowienia, żeby za dziesięć miesięcy nasze wyniki były bardziej satyswakcjonujące niż te sprzed 2 miesięcy. Zaczynamy od nowa, ale nasze działania będą miały skutki na najbliższe 10 miesięcy, więc chyba warto sie postarać, prawda ? :)
Wiem może jeszcze za szybko na taki wpis (o te kilka dni) no ale taka mnie wena złapała :).

Wakacyjne przemyślenia

Hejka :)
Jak już wspomniałam wcześniej, podczas wyjazdu napadały mnie chwile refleksji, ale również dostrzegłam pewne moje cechy, które na co dzień nie są zbytnio zauważalne.
Otóż zauważyłam, że mam ,,problem” (nie wiem jak to inaczej nazwać) z nawiązywaniem nowych znajomości. Nie jest tak, że stoję z boku jak odludek i patrzę na nieznajomych, jak na obcych z kosmosu, tylko po prostu nie integruję się z grupą tak jak reszta. Czasem tam z kimś pogadam, dosiądę się na obiedzie, pośmiejemy się z czegoś, ale nic poza tym. Wiecie, inni zaliczali nowo poznanych do swojej ,,ekipy”, planowali już spotkania po powrocie, a ja byłam wtedy jakby z boku. Nie potrafię bawić sie z tą grupa na imprezie, bo szybko mi się nudzi i wolę szybciej wrócić do hotelu spać, podczas gdy reszta bawi się w najlepsze… :(
Nie mam natomiast tego problemu, na tego typu wyjazdach, gdy jestem z ludźmi, których znam. Wtedy to ja jestem ta szalona, ta z najlepszym poczuciem humoru i najlepszymi pomysłami na zabicie nudy. Nie pomyślcie, ze się przechwalam. Chodzi mi o to, że jestem jedną z tych pozytywnie wyróżniających się, nie mogących spokojnie usiedzieć na miejscu, podczas gdy z obcymi nic mi się nie chce.
Po prostu jestem bardziej odprężona wśród ludzi, których znam, niż wśród obcych, co jest dziwne zważywszy na to, że szybciej zwierzę się z problemów nieznajomym niż tym, których znam dłużej.
Może to ma związek z tym, że mam problem z zaufaniem? Nie, to chyba nie ma większego wpływu na krótkie znajomości. Może o to, że jestem raczej nieśmiała? Nie wiem.
Ja tłumaczę to tym, że jestem ,,typem obserwatora”- najpierw patrzę: jak, kto i z kim, a później co dopiero zapoznaje się. No tylko ten ,,typ” osobowości jest problematyczny na kilkudniowych wakacjach, no bo zanim się ogarnę kto jest ,,fajny” już trzeba jechać do domu…
Tak więc, że na wyjeździe nie znałam nikogo, zapoznałam się pierwszego dnia z dwiema dziewczynami (mimo mojej natury i tylko dzięki wewnętrznemu przymusowi), żeby nie być samą jak palec. Ale ta znajomość była porażka, bo już drugiego dnia poznały ,,ziomków” i miały mnie gdzieś. To oczywiście utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że nie warto tak szybko sie z kimś zakumplowywać… :(
No cóż, tak więc to jest chyba największy minus całego wyjazdu. Mimo to i tak dobrze sie bawiłam. Zobaczyłam, że osoby z początku ,,dziwne” moga okazać się na prawdę spoko, a te promieniujące ,,fajnością” są nic nie warci.
I z takim przesłaniem dzisiaj kończę ;)
Do następnego… Cześć :)